Blog > Komentarze do wpisu

i kolor i abstrakcja

Takie to zadanie mieliśmy do zaliczenia.OK! Abstrakcja, spoko, kolor, spoko, ale już te dwa rzeczowniki do kupy, to już niezła górka. 

Kolejny czwartek przybył, więc zameldowaliśmy się grzecznie na zajęciach, oczywiście z odrobionym zadaniem. Niestety. Przeglądanie prac mocno się opóźniło, gdyż kolega Marek wyręczając Koleżankę Lucynkę (co to od cateringu sekcyjnego jest), dostarczył taką kupę słodkości, że trzeba było się z nią rozprawić! 

Co prawda, noża nie uświadczyliśmy w żadnej z szuflad, (czymś te ciasta pokroić trzeba było), ale czy to dla Balansowiczów jest jakaś przeszkoda? No gdzież by! Co prawda, ten co wynalazł brzeszczot do metalu, mocno by się zdziwił do czego może jeszcze posłużyć, ale posłużył!


Ciasta, fachową Lucynki dłonią, (uzbrojoną w wyżej wymieniony brzeszczot) zostały pięknie pokrojone, rozdysponowane po talerzykach i oczywiście, skonsumowane z wielką przyjemnością, a zarazem z wyrzutami sumienia,(w obliczu nabytych kalorii). 

No cóż. Wyrzuty sumienia wyrzutami, ale przyjemność konsumpcji..., bezcenna. (nawet jeśli tylko przez chwilę!)

To tyle względem relacji kulinarnej, kolej na relację z konsumpcji strawy duchowej!

Temat nie był łatwy. Wyobraźnia nieźle musiała popracować, ale wycisnęliśmy kolor nawet tam, gdzie go prawie nie było, a pozbawienie go wszelkich cech ilustracyjności, (czytaj abstrakcja), było już tylko kropką nad i. 

A oto i nasze kolory, z kropkami nad i! :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I taka to nasza abstrakcja w kolorkach była. Każdy miał swój pomysł i sposób na rozprawienie się z tym tematem i uważam, że wyszło całkiem dobrze. 

Przed nami kolejny tydzień na zrealizowanie kolejnego zadania. Temat? Lepieni nie mówić! Będzie ciekawie, zwłaszcza przy zwalnianiu migawki:) 

Co to będzie? O tym..., potem :)

Do zaklikania! 

 

piątek, 16 listopada 2018, sekcjabalans