Kategorie: Wszystkie | ludzie | sekcja | zadania domowe
RSS
niedziela, 17 lutego 2019

Kobieta - Penelopa, Desdemona, Łęcka, ale też, puch marny, siłaczka, matka, żona, kochanka i tysiące innych twarzy.

 

 

 

Mówią, że z nimi źle, ale bez nich jeszcze gorzej.

To z tematem KOBIETY, przyszło nam się zmierzyć i to na razie jako wprawkę. Prawdziwe "przyłożenie" do tematu, w najbliższym czasie.

Wiadomo, że żeby coś wyszło dobrze, to trzeba nie tylko się przyłożyć, ale i poćwiczyć. 

To i ćwiczyliśmy i choć warunki kompletnie nie sprzyjały takiemu tematowi, to jakoś się ogarnęliśmy.

Że temat trudny, to wiedzieliśmy, ale że aż tak, to się dowiedzieliśmy, a jak już człek wie co go czeka, to może się nastawić.

To się nastawiamy i przyswajamy wiedzę, jaką nabyliśmy na tych ostatnich zajęciach.

A tak Kobieta nam wyszła :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tym razem nie będę się "wymądrzać" :) na temat zadania, bo tu każdy będzie odbierał temat po swojemu.

Proszę więc odbierać bez krępacji, bo dołożyliśmy wszelkich starań, by sprostać zadaniu.

Kończąc, piękne podziękowania składamy na ręce "Modelki" naszej, bo dzięki Niej mogliśmy się praktycznie "zapoznać" z tematem.

Dzięki i do zaklikania:)


poniedziałek, 04 lutego 2019

gdw

Na tych zajęciach poszaleliśmy po całości!

Wizyta u diabłów to było naprawdę coś! Fakt, że Anioły były by bardziej poprawne, ale do nieba było za wysoko, a do Diabłów tuż obok. Oni i my zajmujemy lokal w dolnych partiach, więc coś tak jakbyśmy sąsiadami byli. No to wpadliśmy na chwilę!

Przyjęli nas nie powiem, bez większych oporów, nawet współpracą się wykazali, a jak zaczęliśmy się z nimi spoufalać (czytaj, w uściski do wspólnej fotki je brać), to nawet co niektóre (te Diabły), uściski odwzajemniały z uśmiechem sporym.

Diabły nie przeszkadzały, więc my, rozpanoszyliśmy się po ich "kawałku podłogi". A tak to wyglądało!

diaby1diaby2

 diaby22

 Tak wyglądało focenie zbiorowe, a tak indywidualnie! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A kiedy i my i Diabły wyżyliśmy się w indywidualnie, przyszła kolej na zdjęcie wieczoru, czyli zdjęcie grupowe! Było sporo przymiarek.

Aż wreszcie i my i Diabły znaleźliśmy własny wizerunek na siebie i sfociliśmy się z uśmiechem na twarzach.

Prawda, że przystojnie wyszliśmy wszyscy? I coś jeszcze zauważyłam! Każdy przysposobił Diabła zgodnie ze swoim charakterkiem. Sami zobaczcie!

1- Trenerka - Diablicę z wałkiem i z taaaakimi "oczami, a to oznacza- "może jestem oazą spokoju, ale jak mi kto spojrzy nie tam gdzie trzeba to i wałkiem rozwałkuję i to nie będzie makaron!!!

2 - Barbara-Anna - Diablę z orłem na piersi, a to oznacza, że latać lubi, z góry na świat popatrzeć, a nawet jak doleci gdzieś hen, hen, to patriotycznie powróci do macierzy!

3 - Pajączki - Diabeł Gucio wzięty, ale chyba dlatego, że Diabła Pajączka nie było, co zresztą na dobre wyszło, bo miodek Pajączki lubią:)

4 - Kasia - Napoleon Diabeł stoi prz niej, a to znaczy, że jak on, logistyką Ona ma w sobie i co inni nie ogarną, ona da radę! Wiadomo! :)

5 - Ala - Jak już brać, to Huzara! I kto Ją teraz przebije! Mieć przy sobie Diabolicznego Huzara i to z takimi widełkami!!! ;)

6 - Marek - Ten to się nie lubi ograniczać i do towarzystwa wziął sobie Diabeła nie tylko że Regionalnego, to jeszcze Euro! Bo wiadomo! Nie samą sztuką człek żyje, euro też swoją dobrą stronę ma!

7 - Józef - Diabeł strażak zmienił Diabły kolejarze, a to znaczy, że sprawy PKP zostały dogłębnie omówione , a że Józef to człowiek do wszystkiego, więc widać przyszła pora na zajęcie się strażą. Jak widać na zdjęciu, strażak Diabeł bardzo rad z tego. :)

8 - Baśka, czyli ja - Mnie się napatoczył (sądząc po pagonach) generał Diabelski. Nie żebym rządna była rządzenia (choć lubię mieć zawsze rację), ale order miał taki piękny, żem się nie mogla oprzeć! Może być z niego piękne "makro" !

9 - Marek K- Marek pod filarem ZUSowsko Diabelskim stanął i pewnie dlatego, że licz na chody, które podniosą mu podstawę w emeryturze. Nie wiem tylko czy spojrzał w twarz temu Czortowi, bo on jakby mówił, " filary to się w moście sprawdzają, w ZUSie nie". Może się jednak dogadają?

10 - Gienia - Diabliczka tak jakby masełko ubijać miało, a to smarowidełko jest, znaczy się, że Gienia wie co dobre i choć to niewiasta spokojnego serca, to jak będzie trzeba, to i ubije co trzeba!:)

I tak to było!

Wszystkie Diabły wróciły na swoje miejsca zadowolone że miały trochę rozrywki, my zadowoleni, że mamy sporo materiału diabelskiego i tak, zadowolenie w nas do dzisiaj jest!

-TY! Kudłaty! Myślisz że jeszcze tutaj wrócą? - usłyszałam za plecami cichy szept.

Cóż. Pewniakiem wrócimy, ale skoro były Diabły, to teraz kolej na Anioły. Tylko gdzie my taką długą drabinę znajdziemy??

E! nie ma się co martwić! Józek załatwi! On załatwi wszystko! :)

18:23, sekcjabalans
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 stycznia 2019

 

31.01 - Sesja zdjęciowa w pracowni "Wesołego diabła"

(ze statywem)

07.02 - Teoria aktu, przegląd prac mistrzów, omówienie, inspiracje. (pracownia)

14.02 - Praktyczne próby aktu (pracownia).

21.02 - Przegląd i omówienie prac z poprzednich zajęć. (pracownia).

28.02 - Fotografia uliczna. Praca na długim czasie. (plener, ul. Warszawska, statyw)

07.03 - Przegląd wykonanej fotografii ulicznej. (pracownia)

14.03 - Drugie podejście do tematu "akt kobiecy" (pracownia).

23.03 - "Akt kobiecy", praca w atelier z modelką.

28.03 - Przegląd i omówienie wykonanych prac z modelką. (pracownia).

04.04 - Fotografia uliczna (plener, Osiedle na Górce. godz.15-ta).

11.04 - Przegląd wykonanych prac z poprzednich zajęć. (pracownia).

18.04 - Plener w zakładzie "Czesalnia".

25.04 - Przegląd fotografii plenerowych z Czesalni. (pracownia).

09.05 - Przegląd i wybór prac na wystawę "Akt kobiecy".

16.05 - Sesja fotograficzna w bibliotece klasztornej (plener).

23.05 - Przegląd wykonanych prac. (pracownia).

30.05 - Przygotowanie prac do wystawy wiosennej.

06.06 - Przygotowanie wystawy. (oprawianie, wieszanie).

13.06 - WYSTAWA - "FOTOGRAFIA STUDYJNA".

Mamy nadzieję, że zrealizujemy plan w 100%!!! :)


18:29, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 stycznia 2019

A no grało, gra i grać będzie, bo my niczym orkiestra, co to gra nie tylko do końca świata, ale i o jeden dzień dłużej!

Gramy na naszych emocjach, naszej pasji i naszej chęci bycia razem.

Nowy rok się nam zaczął od otwarcia kolejnej wystawy naszych prac.

Tym razem pokazaliśmy "co nam w duszy gra". Prace które zaistniały na wystawie, to kadry które w jakiś szczególny sposób lubimy. 

Bo coś przypominają, bo wydają nam się lepsze od innych, bo mamy do nich słabość itd. itp.

Jednak, żeby wystawa mogła zaistnieć, potrzeba sporo starań nie tylko w sferze fotograficznej, ale i rzemieślniczo- akrobatycznej. 

Dlaczego? ano dla tego, że to co namaściliśmy swoim wyborem, trzeba przysposobić do powieszenia, wdrapać się na drabinę i wieszać, wieszać, wieszać. 

Jak do tego dołożymy "krzywo jest!!!", "prawa w górę"! "Nie lewa, prawa"!, "no jest prawa", "moja prawa, nie twoja!!!" , to wtedy zrozumiecie, że to nie łatwa sprawa. A drabina? Wysoka aż pod sufit prawie i chybotliwa bywa!

 


 


Gdy powieszono  co miało wisieć, to przyszła kolej na jadło. Wiadomo! Nie samą kulturą człowiek żyje, więc trzeba było zadbać, by zaproszeni goście nie tylko strawy duchowej doznali, ale i tej drugiej, równie ważnej.

Zadbaliśmy!

 

I wreszcie przyszła chwila na którą czekaliśmy my i goście nasi! Gości tym razem mieliśmy znakomitych, co widać poniżej!

 

Było oficjalnie, uroczyście, ale i z humorem i z dobrym słowem.

Podsumowano nas, sami się podsumowaliśmy też, zachęcono do dalszej pracy ( chęci Ci u nas dostatek) i nawet obiecano, że swój kąt wreszcie będziemy mieli.

Jako że fundusze nie pozwoliły nam na większą ilość prac, więc zaprezentowaliśmy nasz dorobek (w niewielkiej części, co by ludzi nie zanudzić) w multimedialnej prezentacji.

Było tam i co robimy i jak robimy, a kiedy prezentacja dobiegła końca, można było zapoznać się bliżej z pracami, z kieliszkiem szampana i z ciastem własnej roboty!

 

Było naprawdę bardzo miło, cieszyliśmy się że prace zostały docenione, a starania w temacie fotografii zostały dostrzeżone.

A oto co było powodem tej całej uroczystości. Nasze prace!

To właśnie

W DUSZY NAM GRA!

 

 


Prace nasze, w większym rozmiarze, można obejrzeć w holu Pałacu Książęcego w Żaganiu.

Zapraszamy!

Wszystkim biorącym udział w otwarciu naszej wystawy bardzo dziękujemy za uczestnictwo i już teraz, zapraszamy na naszą kolejną, wiosenną wystawę!

Zdjęcia użyte do tego postu zostały zrobione przez naszych balansowiczów, przez znajomych naszych i oczywiście Pana Mazura:)

dziękujemy za udostępnienie!

do zaklikania!!!

18:25, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 grudnia 2018

Dym i to co przed samochodem, (w dowolnej interpretacji) to było to, co musieliśmy "odrobić". 

Dym niby nic wielkiego, ale okazał się bardzo ruchliwy i nie do końca możliwy do opanowania. Albo dymił nie w tym kierunku co trzeba, albo nie tam gdzie trzeba. 

Z fotografowaniem z samochodu (i to przeważnie w ruchu), też nie było lekko. Wszystko się ruszało, rozjeżdżało, a bywało i tak, że jak się robiło foty nie ze swojego pojazdu, to w innych (np. autobusie) ci co obok, potrafili fukać, choć nie im robiono zdjęcie! Cóż, taki mamy "klimat". 

Ale jakoś poszło i jak co tydzień, coś tam donieśliśmy. Co? a to! 

 

 

 

 

 

 

 

 

I to Tyle w temacie zadania domowego. A jak świętowaliśmy "Andrzejki" i imieniny Basiek trzech, to relacja fotograficzna na Balansowym fejsie:)

piątek, 16 listopada 2018

Takie to zadanie mieliśmy do zaliczenia.OK! Abstrakcja, spoko, kolor, spoko, ale już te dwa rzeczowniki do kupy, to już niezła górka. 

Kolejny czwartek przybył, więc zameldowaliśmy się grzecznie na zajęciach, oczywiście z odrobionym zadaniem. Niestety. Przeglądanie prac mocno się opóźniło, gdyż kolega Marek wyręczając Koleżankę Lucynkę (co to od cateringu sekcyjnego jest), dostarczył taką kupę słodkości, że trzeba było się z nią rozprawić! 

Co prawda, noża nie uświadczyliśmy w żadnej z szuflad, (czymś te ciasta pokroić trzeba było), ale czy to dla Balansowiczów jest jakaś przeszkoda? No gdzież by! Co prawda, ten co wynalazł brzeszczot do metalu, mocno by się zdziwił do czego może jeszcze posłużyć, ale posłużył!


Ciasta, fachową Lucynki dłonią, (uzbrojoną w wyżej wymieniony brzeszczot) zostały pięknie pokrojone, rozdysponowane po talerzykach i oczywiście, skonsumowane z wielką przyjemnością, a zarazem z wyrzutami sumienia,(w obliczu nabytych kalorii). 

No cóż. Wyrzuty sumienia wyrzutami, ale przyjemność konsumpcji..., bezcenna. (nawet jeśli tylko przez chwilę!)

To tyle względem relacji kulinarnej, kolej na relację z konsumpcji strawy duchowej!

Temat nie był łatwy. Wyobraźnia nieźle musiała popracować, ale wycisnęliśmy kolor nawet tam, gdzie go prawie nie było, a pozbawienie go wszelkich cech ilustracyjności, (czytaj abstrakcja), było już tylko kropką nad i. 

A oto i nasze kolory, z kropkami nad i! :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I taka to nasza abstrakcja w kolorkach była. Każdy miał swój pomysł i sposób na rozprawienie się z tym tematem i uważam, że wyszło całkiem dobrze. 

Przed nami kolejny tydzień na zrealizowanie kolejnego zadania. Temat? Lepieni nie mówić! Będzie ciekawie, zwłaszcza przy zwalnianiu migawki:) 

Co to będzie? O tym..., potem :)

Do zaklikania! 

 

piątek, 19 października 2018

 

Kolejne zadanie zaliczone.

Tym razem temat taki, że nie tylko wyobraźnia musiała się pomęczyć, nie tylko sprzęt się grzał, nie tylko nasze zwoje mózgowe prawie się prostowały, ale i intelekt nasz na szczyty możliwości się musiał wspiąć.

Bo jak ugryźć temat

LIŚCIE W LIŚCIE?

No można. Koperta, liść i załatwione! Ale to o to chodzi? Szukaliśmy rozwiązań zadania w różnych kombinacjach. Prawie matematykę zaprzęgliśmy, bo to a ile tych liści w liściu, czy je dodać, odjąć, a może podzielić lub pomnożyć?

Cóż. Każdy radził sobie jak mógł i jak umiał. Przekopywaliśmy się przez temat niczym lemiesz przez czarnoziem i poszły nasze i liście i listy w cyberprzestrzeń! jakby listonosz przyniósł Wam jakiś liść klonu na przykład, to proszę, nie wyrzucajcie go przed przeczytaniem:)

A liścio-list może wyglądać tak!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mamy nadzieję, że wszystkie listy znajdą swoich odbiorców:)

do zaklikania.

Już była relacja z tego jak to w plenerze z aparatami hasaliśmy i tu i tam, więc dzisiaj będzie to, co z tego hasania nam wyszło. Jak już pisałam. byliśmy w Suchej Dolnej, w Witkowie, w Długie i w Janowcu.

Obfociliśmy Wieżę Rycerską, Palac, Zamek Graniczny i Kościół. Pomijając Wieżę Rycerską w Witkowie (która to jest obecnie remontowana), reszta to ruiny. Malownicze i do kadrów jak ulał, ale szkoda, że pozwolono by tak bardzo podupadły.

Większość, po wojnie była w bardzo dobrym stanie i użytkowano je, a jak? widac na poniższych kadrach.

Tak czy siak, OTO NASZ PLON POPLENEROWY.

miłego zwiedzania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I tak to doszliśmy do końca naszej wędrówki po reliktach przeszłości. Mam nadzieję, że nogi nie bolą, oczy nie pieką i chęć na kolejne wędrowania jest. Zapraszam więc. Zaglądajcie tu, bo chyba warto..., czyż nie tak? :)

niedziela, 07 października 2018

 

SEKCJA BALANS W PLENERZE czyli...., objazdowy rajd po okolicznych zabytkach,(czytaj ruinkach) zakończony przeżyciami kulinarnymi i emocjonalnymi. Mówiąc ściślej..., "sekcja Balans" w plenerze, zakończonym nad jeziorkiem, przy kiełbasce z grilka, wypiekach Lucynki, nalewkach (dla zdrowotności oczywiście) Marka i z tym co kto tam jeszcze doniósł.

Ale po kolei! Pierwszą miejscowością do jakiej dotarliśmy była SUCHA DOLNA, a w niej ruiny pałacu z 1681r.


Ruiny jak widać malownicze (choć w czarono-białej odsłonie), więc zabraliśmy się ostro do pracy.

Każdy znalazł coś dla siebie i nie oszczędzał ani siebie ani matrycy! Jak uwieczniać to po całości!

Pierwszym odczuciem były... mokre buty, skarpety i nogi! A mówiłam żeby zabrać kalosze bo rosa i trawa! I oczywiście nikt nie zabrał! Ja też:(

I tak na mokro od spodu ruszyliśmy do wewnątrz. A tam! Klimacik jak tort czekoladowy i to z wisienką!

Był nie tylko klimacik, ale taż kot! Żywy! Ducha nie było! Może miał urlop?

I żeby nie było, że by tak bez rekonesansu wstępnego w te ciemności poszliśmy! Zwiad był! Przez szparę!

Czas pomykał i głodek dał znać o sobie! Do obiadu daleko, więc?

Opuszczone Dworzysko, opuszczone drzewa liściaste i owocowe, więc zaopiekowaliśmy się tymi ostatnimi! Co się będą sierotki na zgniliznę narażać?

Choć już zdziczałe, smaczne były!

Gdy się posililiśmy, wróciliśmy do pracy!

Potem ostatnie spojrzenie na  zabytek i... .

 

... i ruszyliśmy w drogę.

DŁUGIE - to kolejny etap naszej wycieczki, a w nim

RUINY KOŚCIOŁA GOTYCKIEGO z końca XIII w.

I znowu! Statywy w dłoń, aparaty na statywy i ruszamy! Buty zaczynają podsychać na nogach, więc idzie ku lepszemu!

I znowu, każdy robił to, co mu w obiektyw weszło!

Gdy już uwieczniliśmy co było do uwiecznienia, zrobiliśmy coś dla siebie! Takiej scenerii się nie marnuje!

Pracowaliśmy z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem co widać poniżej!

Czas mija szybko, więc ostatni rzut oka i ruszamy dalej.

WITKÓW I WIEŻA RYCERSKA wybudowana prawdopodobnie pod koniec XIV w.

Jakie było moje zdziwienie (bo bywałam to na zdjęciach nie tak dawno), gdy zobaczyłam, że właśnie trwa remont! Hura! To pięknie, ale dachówki nam zdjęto:(! no cóż, niech i tak będzie!

Aparaty w dłoń!

I znowu! Biedny osierocony orzech, gdzie nikt nie zebrał z niego orzechów, a nawet wdeptał poniektóre w ziemię, więc się sierotkami zaopiekowaliśmy! tak troszeczkę, a potem ruszyliśmy dalej.

Kolejny przystanek to JANOWIEC a w nim, wiadomo..., ruiny zamku granicznego, zbudowanego w latach 1508-1526. Wybudowany jest nad rzeką Młynówką.

A oto i on!

Zabraliśmy się więc do pracy, a że coraz bardziej burczało w trzewiach, więc pracowaliśmy szybko, ale skutecznie!


 Uwieczniliśmy ruinkę dla siebie i potomności, pozbieraliśmy  kasztany dla zdrowotności i koniec! Teraz jedziemy na GRILLA! Małomice - zalew!

Rozpalanie, pieczenie, a potem to już jedzenie i...., pozostawiam to w lekkim niedomówieniu. Było cudnie i tyle! :)))))

a to ostatnie, to żeby nie było, że my tylko no wiecie, my też robiliśmy jednak zdjątka, choć to nie zabytek. A teraz..., niech mi się to zmieści na blogu, bo nie przeżyję, jak mi powie że za dużo mu wsadziłam! No to.... . "publikuj"

19:42, sekcjabalans
Link Komentarze (3) »
piątek, 28 września 2018

 

Światło to takie coś, co się wszędzie wciśnie! Niby cień, niby ciemno, a tu, jakaś smużka światła znalazła szparę, i w cieniu robi plamę!

To właśnie było naszym kolejnym zadaniem. Światło, które panoszy się wszędzie, nawet jeśli nie koniecznie jest proszone.

Najlepszym przykładem jest las. Ogólnie wiadomo, że w lesie jest ciemno, nawet gdy na niebie słońce szalej. To za sprawą drzew, które zazdrosne o swoje terytorium, osłaniają go swoimi koronami. Ale że korony drzew to nie parasol i dziury miewają, to światło z tego korzysta i penetruje terytorium jak się da.

My też po penetrowaliśmy, przynajmniej ci, którzy do lasu mieli dostęp, a ci co nie, wykazali się pomysłowością i wyobraźnią i swoje plamy światła, na cieniu też zrobili.

Po tak długim wstępie, przechodzimy do przyjemniejszych doznań, czyli..., oglądamy nasze wysiłki w ujarzmieniu światła w cieniu!

 

 

 

 

 

 

 

 

Takie to światło udało nam się z z cienia wywabić. Mam nadzieję, że się podobało:)

Do kolejnego zaklikania:))


niedziela, 23 września 2018

Zachód słońca jest jednym z najbardziej "obfotografowanym" zjawiskiem przyrodniczym. Jest niepowtarzalny. Niby słońce zachodzi zawsze tak samo, ale jednak za każdym razem inaczej.

Zachód słońca "robimy" na różne sposoby. Patrząc obiektywem prosto w "twarz", lub obracając się do niego tyłem. Zachód słońca to nie tylko niebo w purpurze, to złota godzina, w czasie której żegna się dzień. i to on, ZACHÓD SŁOŃCA, był naszym kolejnym zadaniem domowym.

Łatwo w tym temacie przesłodzić i wtedy zamiast dobrego kadru, wychodzi nam landszafcik. Czy nam się udało tego uniknąć? Czy uporaliśmy się z zadaniem?

Oceńcie sami.

OTO NASZE POŻEGNANIE DNIA.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I tak się pożegnał z nami dzień, ja również się żegnam na tydzień,

mając nadzieję, że nasze starania by uniknąć sztampy, udały się :)


piątek, 14 września 2018



 

Już po wakacjach i " Sekcja Balans" zameldowała się na zajęciach. Może jeszcze nie wszyscy, bo niektórzy zaplątali się gdzieś w świecie lub w zwyczajnych ludzkich sprawach, ale kolejny rok rozpoczęty.

Jak już wspomniałam, nie wszyscy dotarli, ale za to powiększyło nam się grono.

Kolejny, a raczej kolejna chętna by zostać Balansowiczką dołączyła do nas i i cieszy to, bo im więcej tym weselej. Jeno jeden problemik nam się udziergał…, imię Tej Pani..., BASIA!

Wiem, że to najpiękniejsze imię na świecie, (sama je noszę, więc wiem), tyle że już są dwie Baśki, więc?

Wygląda na to, że trzeba będzie nas ponumerować :))))

Ale jak zawsze damy radę, bo jak nie my to kto?

Wracając zaś to tematu, to fajnie jest znowu usiąść razem i pogadać, posłuchać, pooglądać! 

 


Co prawda tylko herbatką się raczyliśmy i niczego nie podjadaliśmy, ale nic dziwnego. Jak widać powyżej, Lucynki naszej nie było, więc katering ni dopisał. 

Może to i dobrze? Bo zamiast przeżuwać, zajęliśmy się planowaniem nowych projektów i omawianiem tematów do przerobienia.

 


 

To tyle jeśli chodzi o wstęp do nowego roku, a teraz, skoro już stoimy w blokach startowych, gotowi do biegu, więc START! Ruszamy!

PIERWSZE ZADANIE DOMOWE - oczywiście nie mogło być inne jak tylko....,

JARMARK MICHAŁA

Wiadomo, wrzesień, więc impreza jak co roku i my jak co roku z aparatami, by coś tam uwiecznić.

Różne patrzenie donieśli w kadrach Balansowicze. Jedni skupili się na czystej reporterce, drudzy dostrzegli politykę wmieszaną w jarmarczny zgiełk, jeszcze inni udokumentowali fakt, że nie tylko baloniki, piwo, muza i ciuchy, ale także, słowo pisane (przez wieszcza Żeromskiego), a czytane przez lud:)

Jedne Ludy czytały "Przedwiośnie", drugie słuchały,a reszta robiła wszystko to, co się na jarmarku robi. My zaś z aparatami, odrabialiśmy ZADANIE DOMOWE!

Jak nam wyszło? ano tak:)

 

............................................

............................................

..................................................

...............................................

............................................

........................................

 

...........................

 

I takie to nasze widzenie jarmarkowe. Fakt, że blog ma swoją pojemność i swoje ograniczenia, powoduje to, że tylko tych kilka kadrów mogłam tu zamieścić, ale mam nadzieję, że nawet tą niewielką ilość, oglądnęliście z przyjemnością.

To tyle w temacie jarmarku i rozpoczęcia kolejnego roku. No właśnie? Którego?

Trzeba by chyba sprawdzić? Może jakaś rocznica nam się należy?

sobota, 23 czerwca 2018

MY I NASZE PRACE CZYLI..., co autorzy mieli na myśli!!! :)

20:35, sekcjabalans
Link Komentarze (1) »

Kolejna wystawa za nami.


Były mowy, były kwiaty i jak na wystawę fotograficzną przystało, były błyski fleszy. 

Podziękowano za zaangażowanie, za pracę całoroczną i za kolejną wystawę.

Portrety wiszące doceniono i ich autorów także.

Tak mniej więcej wyglądały nasze prace. Piszę "mniej więcej", gdyż powyższe fotografie nie są dokładną kopią prac wiszących na ścianach.

Odbija się w nich czas i miejsce powstawania tej relacji, a co za tym idzie, są jakby nośnikiem nie tylko naszych modeli, ale także zapisem czasu i przestrzeni.

Myślę, że dzięki temu, pobudzę ciekawości czytających i oglądających ten blog, a co za tym idzie może ktoś pokusi się o oglądnięcie tych prac w realu i już bez dodatkowych atrakcji:)

ZAPRASZAMY DO PAŁACU KSIĄŻĘCEGO W ŻAGANIU, gdzie można omawiane portrety obejrzeć.


I tak to kolejna wystawa, kolejny rok w Szkole Talentów za nami. Dyplomy odebrane, cukierki zjedzone (taki bonusik do dyplomów dodano) i teraz już tylko wakacje i ....., i niech będą najpiękniejsze, pełne cudnych kadrów i wspomnień.

DO ZAKLIKANIA!

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Czerwiec już spada kartkami z kalendarza, a to oznacza, że nie tylko koniec szkoły i wakacje, ale że sekcja Balans również kończy kolejny rok dokształtu w temacie fotografii.

Jak już bywało, tak i tym razem kończymy rok kolejną wystawą. Ale żeby takowa mogła zaistnieć, to trzeba się trochę napocić. Trzeba prace na temat zrobić i dostarczyć. Trzeba owe oprawić, a następnie to co oprawione..., POWIESIĆ!

Każda czynność niesie za sobą niebezpieczeństwa i niedogodności. No taka np. guma do przyklejania zdjęć na brystol. Trzeba ją pomiętolić w paluchach, ciepłem nasączyć i następnie rozgnieść na wspomniany brystol, by następnie foto na na nim położyć, docisnąć i mieć nadzieję że się nie odklei. A takie przyciskanie to bolesne bywa, a i paznokietki można uszkodzić, stawy palcowe powyginać, o plombach w zębach zaciskanych w czasie dociskanie nie wspominając.

I na tym nie koniec! Trzeba to jeszcze zapakować w ramy, do ram żyłki dostosować (co by było za co powiesić) a wiadomo, żyłki niebezpieczne są, bo to cienkie i palucha można przeciąć!

Gdy już szczęśliwie i bez większych strat na zdrowiu i urodzie, dzieła nasze są oprawione, trzeba to wszystko zataszczyć na górę ( a schodów tam jest od groma) dorzucając do tego drabinę.

Przecież trzeba jakoś wejść na te wysokości wystawowe.

I tu kolejne niebezpieczeństwa czyhają. Choćby taka drabina. Niby to stabilne i do wchodzenia przystosowane, a wystarczy powiew i ..., można poczuć działanie grawitacji na własnym jestestwie. I tu z pomocą przyszła nam metoda asekuracji odpowiedniej.

Jak wiadomo od dawna, w pałacowych i zamkowych korytarzach przeciągi bywają często, więc koleżanka Kasia, przeciągom cug odcina, zamykając wrota w odpowiednim czasie.


Nasza Trenerka na drabinę..., Kasia drzwi zamyka, Trenerka z drabiny, Kasia drzwi rozwiera, by powietrze wymienić!

I na tym nie koniec, bo troska u nas jest wielka, więc owo niebezpieczne urządzenie trzymane jest ze wszystkich stron i przez kogo się da.

Jak widać w wyżej wymienionym tekście i fotografiach, warunki BHP są zachowane i dlatego, nawet przy tak poważnych niebezpieczeństwach, po raz kolejny, wystawa bezpiecznie została przygotowana.

Teraz tylko przyjść, podziwiać i dobrze się bawić, a kiedy?

ZAPRASZAMY BO NAPRAWDĘ WARTO!


poniedziałek, 28 maja 2018


W poszukiwaniu tulipanowca czyli..., Balansowicze w plenerze. (relacji Alicji)

DO ZOBACZENIA GDZIEŚ TAM:)

21:32, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 maja 2018

Uwaga członkowie sekcji Balans. Konkursy do przeglądnięcia. Może ktoś zachce zawalczyć? Jak powiedziała nasza trenerka "czas zabrać się do pracy i zawalczyć" !!!

Oto linki do stron konkursowych :

http://www.jck.pl/news.php?id=1171

http://dcamera.pl/konkursy-fotograficzne/206-odbicie-sgf-konkurs-miesiaca.html

Zachęcamy:)))) 





20:43, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 maja 2018

Kolejne zadanie domowe zaliczone! Koloryt majówki.

 


Jak sobie Balansowicze poradzili z tematem?

Każdy przyniósł swoją majówkę, swoje koloryty i swoje emocje.

A oto i one!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasze majówki to nie tylko kolor, to emocje, to miejsca, to ludzie. To maj z całym dobrodziejstwem inwentarza. :)

Mamy nadzieję, że i Wam, ten piękny czas upłynął również w kolorach tęczy.

Do zaklimania :0

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Ruch w fotografii czyli...., kolejne nasze zadanie domowe. Wiadomo że ruch można pokazać w wielu wariantach. Ruch zamrożony czyli, zatrzymany w ułamku sekundy, ruch spowolniony, a więc rozmyty, albo jak kto woli rozmazany.


Wszystko to za sprawą czasu otwarcia migawki.  Potrzebujemy pokazać jak nasze latorośle wysoko skaczą? ustawiamy krótki czas i mamy dziecię zatrzymane w powietrzu! Potrzebny strumień obmywający kamienie? Nic prostszego! Długi czas i już woda otula kamień niczym mleczna mgła! Można takie przykłady w setki, ale chyba by się znudziło, więc już wracam do konkretów, a mianowicie do zadania domowego.

Tak oto Balansowicze zatrzymywali i spowalniali czas, czyli, zaliczali kolejne zadanie!

BASKA

 

ALICJA

 

GIENIA

 

PAJĄCZEK

 

WIKTORIA

 

Ruch zatrzymany, ruch rozmyty. Powyższe prace udowadniają, że ruch, można pokazać na wiele sposobów. W zależności od potrzeb!

To tyle w kwestii czasu otwarcia migawki. Pozdrawiam oglądających i do zaklikania za tydzień.

 


18:08, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 kwietnia 2018

Chyba każdy spotkał się z fotografią reklamową. Atakuje nas z bilbordów, ekranów telewizyjnych, z gazet i Bóg wie z czego jeszcze. Wiadomo, nie ma reklamy, towar się nie sprzeda jak należy.

Reklamuje się wszystko, bo i prawie wszystko jest na sprzedaż. Jak to się robi? niby prosto. Jest towar, jest fotografujący i są ci, którzy patrząc na reklamę, zrozumieją, że to jest właśnie to, co muszą mieć!

My także poniekąd się reklamujemy, wystawiając nasze prace na blog i poddając je Waszej ocenie. Zapraszamy na nasz blog, więc to zaproszenie można również potraktować jak reklamę.


 

Nad reklamami pracują sztaby fachowców, korzystając z najnowszych zdobyczy techniki w tym temacie. My mając to co mamy, zabawiliśmy się w reklamę, (trochę z przymrużeniem oka), ale przecież w tym jest cała przyjemność, żeby się dobrze bawić i coś tam jednak postarać się udziergać.

A co z tego wyszło? :)))) No właśnie:))))


BASKA

 

ALICJA

 

ELA

 

GIENIA

 

LUCYNKA

 

MAREK

 

PAJĄCZEK

 

WIKTORIA

 

T takie to reklamowanie  :)

Zapraszamy na kolejny wpis.

20:50, sekcjabalans
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 kwietnia 2018

Kolejne zadanie domowe i kolejne prace członków Sekcji Balans. Tematem było... WIELKANOC W SZCZEGÓŁACH.  Czas świąteczny co prawda minął, ale wspomnienia pozostały. I te w myślach i te uwiecznione w pamięciach naszych aparatów.

A ot, jak wyglądają nasze ŚWIĘTA W SZCZEGÓŁACH

ALICJA

 

ANIA

 

BAŚKA

 

GIENIA

 

MAREK

 

PAJĄCZEK

 

WIKTORIA

 

I takie to SZCZEGÓŁY świąteczne zostały dostarczone przez Balansowiczów.  Dla jednych były to bazie, dla innych pisanki, a jeszcze dla innych psiak który w święta zawitał pod ich dach, czy też jajko niespodzianka. (o jajkach w majonezie nie wspomnę).

Może nie było to na bogato, ale  dostarczono i pokazano.

Teraz, ocena należy już do oglądających.

Nie bądźcie dla nas zbyt surowi :)))

piątek, 30 marca 2018

Ostatnie zadanie domowe dotyczyło tła i planu pierwszego, czyli..., dodajemy coś nowego, do tego co już jest.

Zawiłe? Wystarczy spojrzeć poniżej, by zobaczyć, że nie tylko nie ma w tym nic trudnego, ale że można się tym nieźle bawić i dać się wyżyć naszej wyobraźni.

Wyobraźnię Balansowicze posiadają niewątpliwie, więc zdanie domowe odrobione i dostarczone.

Mnie pozostaje tylko zrelacjonować to słowem i obrazem. Słowo już było, czas więc na obraz. Oto one.

Miłego oglądania:)

 

 

 

 

 

 

I to na tyle w temacie tła i tego co prze tłem.

Dziękujemy za odwiedziny i do

ZAKLIKANIA!

niedziela, 18 lutego 2018

Fotografia minimalistyczna to coś, co niesamowicie pobudza wyobraźnię i rozkłada "całość" na czynniki pierwsze.

To spojrzenie na świat całkiem inaczej i poukładanie go po swojemu. To czystość, prostota kształtów, linii, tekstur.

Fotografowanie minimalistyczne to niezła zabawa, to "polowanie" na szczegóły, które "wycięte" z całości, zmieniają widzenie poszczególnych miejsc. 

No, ale dosyć słowem ( więcej, każdy może sobie wygooglać w necie", albo poczytać w mądrych książkach). Przejdźmy do obrazu, czyli naszych prac, przedstawiających minimalizm w wydaniu Balansowiczów.

ALICJA


 

ANIA

LUCYNKA


 

MAREK

 

PAJĄCZEK

 

WIKTORIA

 

BASKA

 

 

I żeby zachować tematykę "minimalizmu" , napiszę tylko...

DO ZAKLIKANIA ZA TYDZIEŃ :)




 

Jako że na poprzednim spotkaniu portrety były dopiero "produkowane" przez naszych Balansowiczów, a te co pokazano, to tylko moja relacja z zajęć, więc dzisiaj, portrety wykonane przez innych. 

A tak wypracowali swoje prace. 

JÓZEF

 

MAREK

 

ALICJA

PAJĄCZEK


 

WIKTORIA

To tyle w temacie PORTRET.

Dalsza cześć, to prace "spóźnialskich", którzy to z rożnych (bardzo ważnych ) powodów nie donieśli ich na czas, ale po czasie donieśli. 

I tak :

ALFABET MARKA 

(z racji ograniczeń pojemności posta, podsyłamy alfabety wybiórcze)

 

ALFABET lLUCYNKI

 

I pozostało mi jeszcze pokazać deformacje Alicji.

Nie tylko sama się poddała temu procesowi, ale zrobiła to innym, i to w taki sposób, że aż trudno poznać kto zaś :)

I to w temacie portretu i prac "doniesionych" wszystko.

Mam nadzieję, że obejrzeliście je z przyjemnością.

Zapraszam więc na kolejną wizytę na naszym blogu, tym bardziej, że przerabiać będziemy temat ciekawy bo:

MINIMALIZM

ZAPRASZAMY i do zaklikania:)


piątek, 02 lutego 2018

 

 A oto ci, którzy portretowali i nie musieli szybciej wyjść

PRAWDA ŻE ZGRABNA Z NAS GRUPKA? :)))))))))

A było to tak.

I znowu wgryzamy się w portret, z tym, że tym razem nie sami, ale z portretogryzarkami czyli... Agnieszką i Piotrem Bozikami!

A kto zaś? A no, to takie małżeństwo jest, co to fotografię kocha jak współmałżonka swego (a dobrana to para ) umiejętności też posiada (i nadal się doucza), chytrością się nie kala i dlatego, zgodzili się nas poduczyć, dobrą radą służyć, sprzętem się podzielić (na moment dokształtu oczywiście) i na koniec jeszcze, do wspólnego zdjęcia przykucnęli!

Pokazali, jak to inni pięknie portretują,

a każdy z uwagą patrzył i sluchał

a co niektórzy nawet do kajetów też coś tam wpisywali. Balansowicze mieli niezły dokształt!

Po części teoretycznej, przyszła pora na praktyczną.

Pałacowy korytarz po raz kolejny posłużył za atelier, za modeli posłużyli ci co mieli ochotę, a reszta wyżywała się w portretowaniu.



To były fajne zajęcia, bo teoria teorią, ale jak ktoś stanie obok i wytknie to co chrzanisz, to od razu przyswajasz, a przynajmniej rozumiesz o co biega, bo ktoś tłumaczy prosto, zrozumiale. Gdy jednak nie łapiesz, to wytłumaczy jak ...., no dobra, nie będę wchodzić w szczegóły. Ważne że człowieki kumały, co będzie pokazane na kolejnym wejściu blogowym.

A teraz krótka dokumentacja z czwartkowego portretowania. 


Nie bój się, nie bój, nie będzie bolało!

 

czas jest, przysłona jest, ISO też, to jakim cudem tak wyszło??????

 

Jak fajna modelka to i aparat nie przeszkadza!

Wyżej aparacik, wyżej!!!

 


To nic że aparacik malutki! Takim też robimy!!!

 


Tu poprawimy przysłonę, tu zwiększymy czas i nie ma że nie wyjdzie! Musi!!!

 

Rany!!! niech oni się pośpieszą! Ja się chcę choć przez chwilę pogarbić!!!

 

 a co ja się będę pchać do przodu, z tylca zaportretuję!!!

 


a nie mówiliśmy że wyjdzie!!! Brawo my ( no dobra, brawo i wy).

 

zaraz! chwila! ja z tym garbieniem żartowałam! po co od razu ta pętla???

 

no i koniec! i nie bolało, prawda?

Zmiana! Następni!

 

 

i kolejna proszę!

 

następna!


 

Znowu chcesz usiąść? ależ proszę:)

 

to teraz zmiana, co by plecki nie bolały!

no i wystarczy na dzisiaj! Koniec sesji!

wszyscy wolni, można się rozejść! Do kolejnego czwartku!


aaaaaaaPSIK!!!!

Na zdrowie! na wszelki wypadek może aspirynka???

zdrówka!

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5