Kategorie: Wszystkie | ludzie | sekcja | zadania domowe
RSS
sobota, 13 sierpnia 2016

Szczecin, zatoka Szczecińska, molo, port, czyli ..., wakacyjne pozdrowienia z okolic Szczecina przesyła nam Natalia.

Jak widać pogoda dopisała, chęć do pstrykania była, więc możemy przemieścić się wraz z kadrami naszej Koleżanki, nad piękną, błękitną wodę, która dźwiga nad sobą równie piękne błękitne niebo.

A jak się zmęczymy, przysiądziemy na molo i posłuchamy szumu fal.

 


piątek, 05 sierpnia 2016

Park Mużakowski. Tak niedaleko, a tak pięknie.

Jedziemy tysiące kilometrów by oglądać co inni mają, a bywa że, jak mówi przysłowie..., "cudze chwalicie, swego nie znacie".

Więc poznajmy wybrane kadry z Parku Mużakowskiego. Może zachęcą do odwiedzenia w realu? Naprawdę warto!!! :)

 



piątek, 29 lipca 2016

Kraków widziany oczami Moniki, a ściślej, widziany przez obiektyw Jej aparatu.

Chodźmy więc przez te piękne miasto śladami naszej Koleżanki. Miłego spaceru:)

KRAKÓW



środa, 13 lipca 2016

Góry, nasze góry... . Bo czyż jest coś piękniejszego niż widok gór na tle błękitnego nieba, owce schodzące po stoku, bacówki, oscypki (mniam:) ) ..., jednym słowem pisząc... Zakopane, Tatry i okolice.

Właśnie z tamtych stron Ala przesyła wakacyjne pocztówki. Piękne kadry, widoki aż pod niebo, i zapach wakacyjnych dni. Miłego spaceru po teraźniejszości i kawałku historii.

 

 


20:21, sekcjabalans
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 lipca 2016

Czas wakacji, czas czasu spędzanego wedle własnych potrzeb i zachcianek. Jedni włóczą się po górach, inni po dolinach, jeszcze inni taplają się w wodzie, a jeszcze inni..., no właśnie.

Na działkach zbierają to co wyrosło, przerabiają na różne sposoby, by w zimowe (i nie tylko) dni, przynieść z piwnicy, odkręcić i się zajadać!

A że chytre nie są, to się z Balansowiczami dzielą, za co ci ostatni wdzięczni są!

A zbierają to wszystko w otoczeniu kwiecia i zapachów różanych, i właśnie z takiego miejsca, Lucynka, WAKACYJNE POCZTÓWKI śle!

Dziękujemy:)


16:22, sekcjabalans
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 czerwca 2016

W czasie wakacji możemy wrzucić na luz. Można zwolnić, można się zatrzymać i dostrzec to, co w biegu codzienności nam umyka.

Można podpatrzeć świat z bliska, i z jeszcze bliżej. Takie wakacyjne podglądanie przedstawia Monika.


Pocztówkowe, wakacyjne, makro, (i nie tylko):)



niedziela, 26 czerwca 2016

Wakacje mają Balansowicze, ale nie blog Balansowiczów. Nie będzie stał odłogiem, lecz prezentować będzie "pocztówki z wakacji". Balansowicze wiadomo, aparaty przy sobie mają, więc w każdym ciekawym miejscu ich używają. Wakacje ku temu sprzyjają, i jeśli coś godnego uwagi znajdą, zwolnią migawkę, fotkę podeślą mnie, a ja wstawię tu, na blogu, ku uciesze (mam nadzieję) odwiedzających!

Miłych wakacji i wspaniałych plenerów. A wpadnijcie tu czasami:)

....................................................................................................................................................................................


Jabłonka- stolica Orawy (region Orawa)


Chochołów



Beskid Żywiecki

Masyw Babiej Góry



piątek, 24 czerwca 2016

 

Ostatnie (przed wakacjami) czwartkowe spotkanie balansowiczów. Działka, grill, jedzonko na grillu, jedzonko na krzakach, pod krzaczkami, na drzewkach, w słoiczkach, i pudełeczkach. Co kto chciał, co wolał, co uszczknął, co zerwał, co z talerza zmiótł, lub kubeczka wychłeptał.

Rozsiedliśmy się przy gościnnym stole Kolegi i Jego Małżonki, i czekaliśmy grzecznie aż kiełbaski dojdą do stanu idealnego.


Jak już tego dokonały, zostały doniesione i można było się posilić!

Jak widać, Koleżanka zadbała o sprawiedliwym podziale sztućców, i każdy dostał co mu się należało.

Było miło, było smacznie i rozmowy przy stole przeplatały się z napojem i jadłem. 

 

Jak załatwiliśmy się z kiełbaską, doszła karkóweczka. Jej też nie było czego zarzucić, więc

podzielona sprawiedliwie, spałaszowana została szybko, pomimo potwornego upału!

Gdy jedzonko umościło się wygodnie w trzewiach naszych, bractwo zaczęło zwiedzanie posiadłości Kolegi! Jedni zwiedzali z aparatem w dłoni

Inni po ściżkach i na przełaj, to tam, to tu.

Nawet kartofle wzbudziły dziwne zainteresowanie, a gospodarz pomyślał...

nikt im nie powiedział że jeszcze nie czas na wykopki?

ale jak to mówią,"kto szuka, to i znajdzie", i znalazły..., kartoflane lilie:)

A żeby nie było, że tylko konsumpcyjne podejście do zajęć, to oto dowód, że praktyczne foto-zajęcia uskuteczniano!

jedni postawili na prostotę formy

inni na makówki,

na rośliny ozdobne,

inni, na rośliny jadalne, a jeszcze inni na...,

fotografowali tych, co fotografowali wyżej wymienione.

I tak..., przysiadano przy stole

pogadywano, dojadano słodkości upieczone i doniesione przez niezawodną Lucynkę, a komu słodkości nie pasowały, a wątroba pozwalała, to smakował kapustkę Kasi i ogórki kiszone Józka! A potem dla zdrowotności spacerek po działeczce!

podziwianie kompostnika,

i kolejne podziwianie wyżej wymienionego kompostnika

aż Gospodarz, czy to w obawie o kompostnik, czy o zdrowie (pełne słońce było) podziwiającej, skierował Oną w zacienione miejsce.

ale, nim miłośniczkę kompostnika wyprowadził w cień,

nie omieszkał się pochwalić, zmyślną kratką, po której to szanowne ogórki, będą się wylegiwać na słoneczku!

były...,  zdjątka "na pamiątkę"

był...,  "portret działkowicza"

były...,  poszukiwania "tego najlepszego kadru"

były...,  podchody "mam cię!"

było..,  " to nie ja, to ona!"

było...,  "ja wam pokażę jak to się robi telefonem!"


było..., "a jak zobaczy że mu to wyjadamy? "

było..., "my tylko zdjątka robimy, nic nie zrywamy!".

było...,"szpiegostwo dachowe"

i BYŁO BARDZO, BARDZO MIŁO, ZA CO KOLEDZE JÓZEFOWI PIĘKNIE DZIĘKUJEMY!

A gdy przyszedł czas ruszyć w drogę, pożegnałyśmy gościnnego Gospodarza, Jego piękną działkę, i tylko pająka nie pożegnałyśmy, bo pewnie miał nas dość, i się wyniósł na czas naszego pobytu.

Może nie lubi być fotografowany?



23:05, sekcjabalans
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 czerwca 2016

Wystawa fotograficzna sekcji "balans",została uroczyście otwarta.

 

 

Było prawie jak zawsze, z tą różnicą, że nie tylko my fotki "otwieraliśmy",

 

ale i sekcja plastyczna, swoje prace uroczyście wystawiała.


Było więc, i fotograficznie i plastycznie.

Nieco zaskoczeni takim obrotem sprawy, wysłuchaliśmy miłych słów, gratulacji, zachęty do dalszych starań na "niwie", i zaproszenia na ciąg dalszy uroczystości.

Nim naród przeszedł piętro wyżej, (na wspomnianą, acz niespodziewaną uroczystość), udało mnie się parę kadrów zrobić, chodź przez spory tłok, łatwo nie było.

 


Gdy się trochę uspokoiło, zagarnęłam tych którzy spowolnili wyjście. Ustawiwszy ich pod ścianą, fotkę pamiątkową pstryknięto.

Tym razem, brak jest nie tylko tych co się szwendaczą  po świecie w ramach urlopowania, ale i kolegi Józefa, który był, ale nie na pamiątkowym kadrze, gdyż autorem takowego został.



Za to ja wreszcie mogłam się wpasować w uroczystą pamiątkę i nie dość że zaistniałam, to zobaczyłam że..., kurna!!!

Ale ja jestem kurdupel!!! Wszystkie na mnie z góry patrzą! A  wydawało mi się, że im dorastam do przynajmniej czubka koafiury! Oj malutka, malutka, malutka, jako.... . ech.

Ale wtedy jeszcze nie wiedziałam żem taka niska persona, i podreptałam z animuszem wielkim (i ciekawością, co też tam będzie) za resztą.

Żeby już odpracować com powinnam, to pstryknęła parę wiszących prac (te, których mi nie zasłonięto) na dowód, że

prace były i wisiały!



Nie wszystkie prace tu są, ale obiecuję, w następnym poście wstawić dobrze widoczne i wszystkie nasze wystawowe prace!

A teraz na górę, a tam na wejściu stół przystrojony i zastawiony! 

I tu od razu sprostowanie! Pani Ala nie wyjadała słodkości, tylko wody kropelkę uszczknęła, gdyż od przemawiania i wzruszenia zaschło jej w gardle, i gdy zwilżyła struny głosowe, dołączyła do uroczystości!

A tam..., Zakończenie Roku 2015/2016 w Szkole Talentów w Centrum Kultury w Żaganiu.

I tak, dowiedzieliśmy się, że, skończył nam się właśnie rok szkolny, że takowy mieliśmy, że zamiast cenzurek dyplomy dostaniemy i to nie hurtowo, ale każdy indywidualnie!

Nie tylko nasza sekcja FOTO tak została dowartościowana, ale wiele innych, czyli, wszyscy którzy z talentami własnymi, w CK się mocują!

Gdy przyszła kolej na nas, najpierw wywołano do "tablicy" naszą (jak to tu nazywali) Trenerkę!


Był kwiatek, był dyplomik, była rąsia, tylko rajstopek nie dali, ale to chyba przez to, że to nie ten ustrój, i nie to święto!

A że my też dowartościować Trenerkę chcieliśmy, więc kolega Józef, w imieniu nas wszystkich, kwiatostan, ze słowami dziękczynnymi wręczył!

Gdy Trenerkę uroczyście dowartościowaliśmy, przyszła nasza kolej i oczywiście, ruszyliśmy na środek zgodnym truchtem!


i się zaczęło..., wręczanie dyplomów ukończenia roku szkolnego 2015/2016!

Prawda jak to zgrabnie szło? Naściskano się rączek, na uśmiechano, na dygano grzecznie i ..., i okazało się że,...WAKACJE MAMY!!!

Z dyplomami w dłoniach, wysłuchaliśmy jeszcze paru słów,

a następnie, mieliśmy okazję zapoznać się z "wyczynami" innych sekcji! Było na co popatrzeć, czego posłuchać, i co oklaskami nagrodzić!

Po strawie duchowej (czytaj..., uroczystości), przyszła kolej na strawę kulinarną (czytaj..., przygotowany poczęstunek).


Ruszyło "bractwo" do stołu "szwedzkiego" w wydaniu żagańskim, a my? A my pomyśleliśmy..., co będziemy dzieciom smakołyki wyjadać! Schodzimy do podziemia, (czytaj do nas), i tam ugościmy się już we własnym gronie. Nie trudno nam się było poświęcić dla ogółu, gdyż nasz catering, jak zawsze niezawodny, zadbał o to, byśmy mieli co do ust włożyć!

Lucynka zrobiła rogaliki z nadzieniem, motylki, i ciasto, co to po raz pierwszy robiła, ale to jak zrobiła, to Geslerowa pewnie by piała z zachwytu. My nie pieliśmy tylko dlatego, że mieliśmy usta ciachem zapełnione.


Kasia za to, ciemną nocą (bo dnia Jej brakło), sernik poczyniła cudnej jakości! Nie dość że był to sernik nad sernikami, to jeszcze lekki jak puszek, i taki, że kolejne centymetry jak nic w obwodzie nam przybędą!

Tak! Jestem łasuch, i nie waham się do tego przyznać! Rogaliki jadłam, zagryzałam sernikiem, dojadałam tortowym, i ..., i cholerka! Znowu szlag trafił tygodniową dietę!!!

Od razu poszłam zerknąć, czy jeszcze mi oczy widać, ale skoro ja się widzę, to i oczy moje chyba też!

Jak już pierwszy napad łakomstwa zaspokoiliśmy, można było porozmawiać o ty i owym, i ponownie wrócić do konsumpcji, bo takie smaczne grzech zostawić!

 

jedliśmy, rozmawialiśmy, pstrykaliśmy zdjątka,



i popijaliśmy (oczywiście herbatkę, wodę i soczki)


i na koniec goście doszli i wreszcie mogliśmy zrobić wspólne zdjęcie na którym nikogo nie braknie. A jakim sposobem? Wystarczy komuś pokazać gdzie nacisnąć i gotowe!


Zdjęcie zrobił mój soniaczek, ale tym razem przyciśnięty nie moim paluszkiem! Prawda że zgrabnie wyszło?

Gdy "ku pamięci" pstryknięto, z wolna ruszyliśmy ku zakończeniu uroczystości. Co nie zjedzono to zabrano do domów, sprzątnięto, światło zgaszono, i przed rozstaniem ustalono!

Kolejne i ostatnie przed wakacjami spotkanie czwartkowe, zaliczamy w plenerze, przy pieczonych kiełbaskach, wśród kwiecia działkowego, czyli..., u Kolegi na działce!

Będzie nie tylko konsumpcja, ale i fotografowanie wszystkiego, co nie zdąży zbiec!

Kończąc! Chcemy podziękować wszystkim tym, którzy byli z nami w tym dla nas miłym, wystawowym dniu. Dzięki wielkie!

Do zaklikania za tydzień!

środa, 15 czerwca 2016
piątek, 03 czerwca 2016

Zagęszczenie prac widoczne.


Za dwa tygodnie otwarcie naszej wystawy, więc czwartek upłynął  na oprawianiu prac,  wynoszeniu na z góry upatrzone pozycje i ... wieszaniu!


No właśnie! Wieszaniu!

Niby wszystko jest, a jak co do czego, to braki wychodzą! Na przykład taki gwóźdź! Niby to nic wielkiego, ale jak nie ma, to na czym coś zawiesić?


"Houston! Mamy problem!!!".


Houston albo głuche, albo się na nas wypięło, więc trzeba było po swojemu, po polskiemu, czyli ... zakombinować!


Pan ochroniarz wyrzekł się jakiegokolwiek kontaktu tak jak i z gwoździem, tak i z młotkiem, reszta pracowników pałacowych już po pracy, no to...,


Kolega wyciągnął męskimi palcami gwóźdź na którym nic obecnie nie wisiało, i problem z gwoździem zażegnany, ale pozostał problem wbicia ustrojstwa w listwę!


Pięścią się nie dało, więc poszłam szukać czegoś twardszego. Znaleźć takie cóś koło pałacu? Wysprzątane, wyczyszczone, a kamyczki na rabatkach i za małe i za lekkie!


Koło drzewa jest wprawdzie jakiś kurhan z kamieni usypany, ale scalone na amen!


Podłubałam, popukałam, prawie się już zębami miałam w to to wgryźć, gdy jeden kamolek drgnął! Jak drgnął, to już reszta pikuś! 


Z dumą wielką dostarczyłam kamolka, który z miejsca został w postaci młotka wykorzystany!


Koleżeńskość była mi wdzięczna, plomby moje również (wszak wgryzać się w kurhan nie musiały), a prace mogły zawisnąć w komplecie!


Za tydzień kolejnych parę prac zawiśnie, a 17 czerwca, będziemy się nimi chwalić oficjalnie!


Póki co, dostarczam nasze prace do wglądu blogowego!


Że nie do końca widać co i jak?


Fakt że portrety mocno nie wyraźne, ale takie trochę zwariowane to dlatego, byście się zaciekawili i nas odwiedzili.


Gdy staniecie przed pracami, gdy odbicie światła zniknie, wtedy poznacie naszych portretowych bohaterów!


A może i jaka kawka z dokładką się znajdzie????


I chodź do otwarcia jeszcze 2 tyg, to możecie się już dziś czuć zaproszeni!:))))

niedziela, 22 maja 2016

I wałkujemy portret nadal, jak ciasto na makaron! Zostało nam 2 tygodnie i wieszamy! Co , a raczej kogo powiesimy? Co kto wybrał, kto co sobie wymyślił i zrealizował. Największe trudności z modelami, a przecież portret bez tego nie powstanie. Kombinujemy więc jak się da, i ruszamy własne zasoby, czyli robimy jedni drugim. My też ludzie, więc tematycznie mieścimy się w temacie. 

TYLKO CIASNO NAM TU JAK DIABLI! NO SAMI ZOBACZCIE W JAKICH WARUNKACH PRACUJEMY? Pod jedną ścianą pół kuli z napisem "nie dotykać!", pod drugą półki i komputery, pod trzecią biurka, a pod czwartą, a raczej na czwartej wielgachne okno! I rób tu człowieku dobry kadr! Tak jest gdy nas nie ma w komplecie! Jak jest komplet, to miejsca jeno na stanie!

Cóż, na stojąco też można i pozować, i fotografować! Nie można? no to zobaczcie!

a nie mówiłam że ciasnota?

 

a my w tej ciasnocie i miejsce na uśmiech i na majowy bez znaleźliśmy! Tacy jesteśmy, a co!

21:16, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 maja 2016

Kolejny czwartek zagrzebany w portretach.

Nie do wiary, jak trudno zrobić portret, który nadawałby się na powieszenie! To za mdły, to bez charakteru, to format nie ten, a to nie ma kogo sportretować. I tak, kolejny tydzień zbierania materiału na wystawę, kolejne dyskusje czy się na da, czy nie, i po raz kolejny balansowiecze słyszą.... " musicie się postarać i pośpieszyć, przecież ja też muszę mieć czas by prace z kompa, przenieść na papier!"

I racja! Jak się do tego doda jeszcze przygotowanie prac do powieszenia, wieszanie itd, to czasu staje się niewiele!

Tak więc, ćwiczyliśmy, a raczej ćwiczyli inni ( mój aparat na zajęciach był, jeno bateria od niego została w ładowarce, i pochrapywała sobie smacznie w w domu), portretowanie, a relację z zajęć oglądać możemy dzięki Józefowi, który podjął się zrelacjonowania prac nad portretem.

I na koniec żeby nie było, że nie było!

Lucynka znowu upiekła ciacha, i moja dieta tygodniowa pooooooszła w czortu mać! Ale co tam, ciacho z rabarbarem było warte tej tygodniówki:) mniam!!!!!:))))

A teraz to co było czyli, oglądanie doniesionych prac, i trening portretowy!


 

jedni w monitor, drudzy w telefon, ale każdy gdzieś zerka!

czasem trzeba się mocno sprężyć by dostrzec piękno:)

a może by uciąć trochę głowy? będzie ciekawiej!

to tniemy po grzywce, czy po czubku owłosienia?

Hmmmm, no nie wiem....

taki przycięty też ładnie wygląda, prawda?

zabierać te butle z wodą! aparaty nowe tu leżakują!!!!!!!!!!!!!!!!!

portret w poziomie też brzmi dobrze!

a ja tam wolę w pionie, zawsze to więcej widać!

a ja już zaliczyłam, więc mam luzik! :)

20:01, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 maja 2016

Kolejny czwartek i kolejne zadanie zaliczane. W związku z tym, że tematem wystawy, a co za tym idzie, i zbieranie materiału, to portret człowieka ( w dowolnej postaci), więc żeby nie utrudniać i nie odrywać ludzi od pracy, zadaniem był również człowiek, tyle że z dodatkiem..., kwiatem w liczbie pojedynczej lub mnogiej. 

Zadanie wykonano, choć prac nie za wiele, gdyż, skupienie nad zbliżającą się wystawą jest spore. Wystawa ma priorytet, a co za tym idzie, zadania domowe zaliczamy, choć może bez należytego parcia na ilość. (ale zaliczamy!)

Co zaliczyliśmy? a no to:

Jak zawsze, pierwsze prace naszej Pani Ali, czyli naszej przewodniczki po fotografii.

Jest i kwiat( w liczbie mnogiej) i nadobna dzieweczka, więc...,

pięknie wyszło!


autoportret nie łatwo zrobić, więc kwiatki...


dodano osobno (zadanie.. portret z kwiatkiem..., zaliczono!)

 

Kolejny autoportret..., czyżby modeli brakło?

i kolejna roślinka!

 

z kwiatkiem nad głową i uśmiechem na twarzy:)

waćpan ci ja!

 

na biało-żółto

i na niebiesko


z wiosną na głowie


pączki

 

mam wianuszek dziergać?

mówiłam że będzie za duży!!! no to mam naszyjnik!


w poszukiwaniu odpowiedniego kwiecia

z podziękowaniem za wspólną sesję:)

po pracy się należy!

I tym optymistycznym akcentem (i życiową prawdą), kończymy przegląd ludzi i roślinek, i jak zawsze zapraszamy za tydzień!

Miejcie dobry dzień!


czwartek, 28 kwietnia 2016

Deformacja - zmiana kształtu lub form przedmiotów w stosunku do ich pierwowzorów istniejących w rzeczywistości. 

To tyle jeśli chodzi o definicję DEFORMACJI, która to była zadaniem domowym na ten tydzień.

Może nie jest to prosty temat, ale po sławetnym "Morfeuszu", znacznie zyskał na łatwości. Jak "balansowicze" postrzegają deformację, i gdzie udało im się ją znaleźć?

A no właśnie tak!

Zaczniemy przegląd od prac naszej Instruktorki Alicji. Z.

Jej interpretacja tematu jest jak zwykle nacechowana przemyśleniem, świetnym wykonaniem i dużym poczuciem humoru!

Kiedyś i my też tak będziemy umieć:)))))

ale oko pozostałe prawie nie naruszone:)

czyżby Sherlock Holmes?

taka trochę skośnooczkowa?

 

coś jakby odnóża dolne koledze się sfilcowało!

a "Frania" tak by nie z deformowała!

i popłynął ścieg! Ciekawe ile procentowe to w kieliszku było?

 

tak to jest gdy ratusz ląduje w kałuży!

i odczytaj człowieku która godzina! w życiu!

I jak tu oprzeć rower o taką latarnię?

a styropian też jest?

no to się powykrzywiało!

 

słoneczne deformacje?

pod Watykanem

 

dłonie drzewa

gdy drzewo kamień w objęcia bierze

drzewo głazy

i wygięło człowieka!

 


Kosmos zdeformowany


 

na

nakrótko

na długo

na podłodze

 

zgubiona faktura

 

przyspieszony przyrost

lustereczko, lustereczko, powiedz mi przecie.... .

prawdą w oczy

do wszystkiego trzeba mieć nosa!

w powiększeniu zyskuje na urodzie!

i jak tu nie zaglądnąć w oczy?

 

budowniczowie mostu jak nic byli po piwkach!

ot takie sobie sosny

zaparkowane kamieniczki

odlotowo , samolotowo

wypukły świat

zdeformowane skrzyżowanie

gdy domy wsiadają do samochodu

szklane domy

I toby było na tyle w temacie DEFORMACJI. Powyginaliśmy troszeczkę, prawda?

Zapraszamy za tydzień. Będą człowieki!!!

21:16, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 kwietnia 2016

Ostatnie czwartkowe spotkanie podzieliło się na dwie części.

Pierwsza to, Morfeusz, nasze z nim pierepałki, i obiecanie że kolejne zadanie już z łatwiejszej półki. Czy krzywizny, zniekształcenia, to coś łatwiejszego? Może o tyle, że nie jest to już bóg, którego nie widać, a co za tym idzie trudno mu trzasnąć fotkę! Krzywizny  i zniekształcenia są namacalne, więc coś się tam zrobi! Z Morfeusza balansowego troszkę się pośmialiśmy i bóg M. przeszedł na stronę przeszłości.

Jak widać po minach, Morfeusz dał nam się we znaki:)))

Gdy skończyliśmy z tematem boskim, padło pytanie..., robimy coś w podziemiach, czy wychodzimy na powierzchnię? (dla niewtajemniczonych..., pracujemy w pomieszczeniu poniżej parteru, więc w podziemiu jak nic!).

Słońce świeci, zielenizna włazi gdzie się da, wiaterek jeno muska pukle włosów, więc pytanie retoryczne! Wychodzimy z podziemia!!!! NASZ PIERWSZY PLENER! Co z tego że przy domu, a raczej przy pałacu? Pod niebem jest? Jest! Więc plener i już!

Ruszyliśmy prawie ze śpiewem na ustach!

Oczywiście, każdy złapał się za sprzęt i bractwo ruszyło tyralierą! Każdy coś tam dla siebie wyłapał!

Jedni postawili na zielone, czyli, to na drzewko, to pod drzewkiem.

drugich ciągnęło do wody, ale cel był wspólny! Zrobić fotkę na miarę pierwszego pleneru!

Było kadrowanie indywidualne, były konsultacje czyli ..., rady i porady na świeżym powietrzu, i macanie Markowej "lufy", którą to sięga nawet ptaszkom pod piórka! (dobry sprzęcior, ale ciężki jak cholera).

My, jako słaba płeć, pozostałyśmy przy lżejszym sprzęcie (póki co), Markowi i jego "lufie" zostawiłyśmy ptaszki, a same zabrałyśmy się za większe obiekty.

Oczywiście nie tylko faunę i florę uwiecznialiśmy w kadrach, ale i strzelaliśmy jedni do drugich, by móc wreszcie zaistnieć na fotografii. Jednym słowem..., ja ciebie, ty mnie, my was, wy nas.

I tak sobie pstrykaliśmy, aż ktoś wsadził cień w kadr i fotka poszła do kasacji!

CIEŃ???, a MOŻE BY TAK Z CIENIAMI ZATAŃCZYĆ?

I się zaczęło!!!!

Były cienie indywidualne

Były cienie grupowe na wesoło

i na dostojnie!

Były na cudzych plecach

Właziły nawet w obiektyw, takie były nachalne!

Były na ścieżce, na trawie, na korze drzewa i wreszcie, wlazły w jedyną kałużę jaka się napatoczyła.

Najpierw przy kałuży zaparkowała jedna, potem doszła druga, trzecia, i po chwili kałuża była w "balansowiczach"!

okazało się, że nie tylko do Morfeusza potrafimy wpaść, do kałuży takoż!

Spacerowicze zerkali na kałużę i ludziska wpatrzone w nią (jak sroka w kość) mocno podejrzliwie. Nie zdziwimy się, gdy na drugi dzień, w miejscu kałuży będzie duża dziura! Dlaczego? A nóż coś tam wypatrzyliśmy, ale nie wyciągnęliśmy??? No!

Gdy pstrykanie zakończono, kałużę pozostawiono (jak należy) w nienaruszonym stanie!!!

I tak to, z uśmiechem wielkim, z ciepełkiem zachodzącego słońca na twarzy, kończyliśmy nasz pierwszy wypad na łono natury.

KOCHANI!!! WIOSNA JEST! SŁOŃCE ŚWIECI! REUMATYZM MNIEJ KRĘCI, MIGAWKI STRZELAJĄ, OCZY SIĘ ŚMIEJĄ!!!

WIĘC!!! CARPE DIEM!!! :))))))


Temat do ogarnięcia trudny i wymagający. Jak z Morfeuszem daliśmy sobie radę? TAK WŁAŚNIE! 

 

 

 

 

 

 


Przekroczyłam próg twoich ramion.
Otulasz mnie ciepłem wspomnienia
i niecierpliwym dotykiem ust.
Dłonie błądzące po mapie grzechu
odkrywają na nowo krainy zapomnienia.
Rozebrani z niepotrzebnych słów
stoimy nadzy w zapamiętaniu.
Rozgrzani ciepłem tkliwości,
nieczuli na chłód przemijania,
kradniemy nocy minuty spełnienia.

Słońce kluczem światła zamyka twoje ramiona.
Zaciskam powieki.
Morfeuszu, nie odchodź, chcę spać! chcę śnić!
Morfeuszu!

To tyle w temacie snu, Morfeusza i zadania domowego w tym temacie! Słońce zaświeciło, świat się zazielenił, to i frekwencja podupadła. Jedni na działce, drudzy na wycieczce, a trzeci przyszli na zajęcia. I właśnie tych "trzecich" zadania domowe powyżej zaistniały.

Może nie powalają (z pominięciem pierwszej pracy, bo ta na 5), ale każdy jakoś próbował z Morfeuszem się zmierzyć! Kto w tym pojedynku przegrał, kto wygrał? Oceńcie sami:))))

piątek, 15 kwietnia 2016

Cześć! Melduję się z meldunkiem z zajęć "balansowiczów". Kolejny czwartek, kolejne spotkanie i tym razem bardzo liczne. Frekwencja prawie 100% (brak jednego- usprawiedliwionego), więc okazja do uzupełnienia portretów uczestników zajęć, co też i uczyniono.

Tradycyjnie, zaczęliśmy od omawiania zadania domowego, omówienie tematu kolejnego wypracowania, i ukierunkowanie myśli i czynów w temacie kolejnej naszej wystawy.

Jak widać na załączonym zdjątku, słuchano w skupieniu, podjadano w jeszcze większym skupieniu ( bo ciasteczka, wiadoma sprawczyni znowu doniosła!), i choć ciasno, choć kątem u "plastyków", to omawianie szło jak należy. Tematem kolejnej wystawy będzie "CZŁOWIEK". Będzie się nad czym potrudzić, ale póki co, to potrudziliśmy się czym innym.

Nie dość że kątem jesteśmy, nie dość że ciasno jak diabli, to jeszcze nie odpalił monitor! JAK PRZEGLĄDAĆ ZADANIA DOMOWE BEZ MONITORA? No siąść i płakać, lub się rozejść, albo..., albo podłączyć się pod dawno wyłączonego monitorka! Podłączono, a on, na zielono jak szczypiorek na wiosnę! Jak oglądać zdjątka gdy monitor w dominującej zieleni? Odpada!

Więc? Mówią, że jak się kto uprze, to nie ma że boli! I się uparliśmy! Fakt, że oglądaliśmy prace w miniaturze (bo laptopik koleżanki niewielki był), fakt, że ciasno, że ponad głowami trzeba było zerkać, ale pozerkaliśmy, zadania zaliczyliśmy i z pokonania przeszkód dumni byliśmy też!

To tyle w temacie relacji ze spotkania, czas na pokaz zadania, a raczej zadań. Tematem była... KARCIANA ZAGRYWKA.

Temat dający duże pole wyobraźni, co też Balansowicze wykorzystali. Było i śmieszno, i straszno, jak to w kartach bywa, a jak bywa??? Zobaczcie sami!

Z trójką asów można już wejść do puli, ale ten as w rękawie?????

ciekawe w którym sklepie można płacić takimi kartami? Też mam takich sporo, więc proszę o informację:))))

a kto powiedział że król nie może być zakładką książkową?co będzie bezczynnie leżał, niech sią przyda:)

ale dużo zakładek! Całą bibliotekę można pozakładkować:)

 

no to karty w dłonie!

ten kto przegrywa to do gara na zupę!


to musiała być rozgrywka!!! aż król skamieniał!!!


ciekawe..., Jokerek popijał miodzik, czy piwko???

Królowa jest tylko jedna!

 


to chyba remik będzie?


Joker bierze wszystko!


niezłe rozdanie!


no i mamy... .

 


chyba ktoś tu oszukuje???? ładnie to tak?


czyli, Bob Budowniczy zamiast budować to w karty rżnie!!!


dzieci! nie brać przykładu z Boba!!!


no i .... przegrali lokomotywę!!!!

 


dama pik?

nie podglądać!!!!!!!


karta kartą, szczęście szczęściem, a wygrana musi być po naszej stronie!!!

i jak tu nie użyć spluwy?

 


a gdzie kot? uciekł do sąsiada?


to w niebie aniołkom pozwalają grać karty???


całkiem przystojne te poczucie humoru!

 

po prawo, czy po lewo? wybór drogi wydaje się prosty.... .

szczęście zawieszone w przestrzeni

na gruzach starego, nowe powstanie

i już nikt mu nie podskoczy!

a teraz idziemy na jednego... .

 


jedno-piętrowy, wolnostojący


parterówka

bliźniak

 

tasowanie nie wyszło?

gra w otwarte karty

podstawa wygranej

a czwarty As gdzie?

Queen

Dama kier

 

przed rozgrywką

talia

żuraw w ... .

 


stare dobre małżeństwo


po rozgrywce

czyja pula?

 

runicznie

daj proszę męża!!!

runiczna instrukcja obsługi


I tak przebiegła karciana rozgrywka. Nikt nie przegrał, nikt nie wygrał, a pulę zgarnął jak zwykle ..... .

I na koniec..., zaległe zadania domowe!

I to na dzisiaj THE END! Balansowicze dziękuję za odwiedziny i... ,

do zaklikania za tydzień!


piątek, 08 kwietnia 2016

Czwartek spadł już z kalendarza, więc się meldujemy! Sekcja pracowała uczciwie, (jak zawsze), bo..., jak to bywa z portretami, każdy ma o sobie swoje wyobrażenie, i bywa, że ni jak się ono ma do portretu!

Przeglądnięto portretowane twarzyczki na gotowych portretach, i kolektywnie stwierdzono..., do poprawki! A dlaczego nie jak jest możliwość?

Ludziska złapali się za sprzęt, porozstawiali, powłączali, powiesili, stołek na środku postawili i..., poprawki ruszyły!

Jeszcze ostatni szlif, apaszka w łagodnym zwisie i można się sadzać pod tłem.

Jeszcze tylko pionizację aparatu wyłapać, zoom rozruszać i zaczynamy! Kto pierwszy?

Młode jak to młode, bez krępacji, bez obaw o woreczki pod oczami, o smutasy, czy policzki narażone na grawitację, siadło na luzaku i się sportretowało!

Jak się już zaczęło, to i poszło! Czasem trzeba było głowę troszkę przykręcić, włos zaczesać, dłoń wesprzeć na kolanie łagodnie i .., i gotowe!

Każdy mógł sobie siąść pod tłem, każdy mógł sobie pstryknąć, i tak na zmianę, się pstrykało, się siadało, i portretowanie szło aż miło!

Bywało i tak, że siedzący nie za chętnie spełniał życzenia pstrykającego, więc ręcznie się mu tłumaczyło, co będzie, jak nie będzie,

jak trzeba!

A potem, to co machało łapkami, siadało, i to co siedziało, mogło się wyżyć na tym co pstrykało! I się wyżywało!

Jedni pstrykali na stojąco, inni w pozycji siedzącej szukali odpowiedniego kadru

i znajdowali! (ech ci młodzi, zimno, nery na wierzchu, a potem bieda że bolesna bieda)

Czego się nie robi, żeby dobrze było! I z apaszką, i bez apaszki, i prawy profil, i lewy profil..., przynajmniej będzie z czego wybrać!

i przyszła wiekopomna chwila, i doprowadzono mnie pod tło, posadzono na zydelku i..., no właśnie..., z czego to bractwo się tak cieszy???? jak Wy mnie, no to ja Wam też! Pstryk!!!

Gdy już mnie wypstrykano i pozwolono zejść, gdy indywidualne portretowanie zakończono, pozostało uwiecznić wszystkich, więc...

Panie, Panowie... pod tło !

z dalszej perspektywy

z bliższej perspektywy

i z najdalszej bo i ja się chciałam załapać. No cóż..., przynajmniej moje buciki na zdjęciu są!

A co z tego wyszło? (znaczy się z tych prac portretowych).

To my!

Nie wszyscy, gdyż nie każdy mógł dotrzeć, więc portret całej grupy zostanie w najbliższym czasie uzupełniony!

Gdy zakończono portretowanie, mogliśmy spokojnie zasiąść do przeglądania zadań domowych. Temat może i poetycki, ale..., no właśnie!


Skąd wziąć modela do aktu? (jeśli ktoś ma ochotę wystąpić w tej roli, z przyjemnością przygarniemy takowych i wykorzystamy!) Póki co, naród się ratował jak mógł! Otulał co się dało, i jak się dało, a jak to wyglądało?

A NO TAK!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I tak sobie balansowicze poradzili z "otuleniem codziennością". Chyba nie było najgorzej? :))))

dzięki za odwiedziny i zapraszamy :)))

21:20, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 kwietnia 2016

Czwartek już dawno za nami, lada dzień następny się zamelduje, a raport z poprzedniego nie dostarczony! Mea culpa, ale już się naprawiam!

Choć nie było mnie na zajęciach fizycznie, to duchowo byłam, tyle że duchowość jakoś nie umiała robić zdjęć raportowych, a i słowa mówione także nie przylgnęły do duchowości za bardzo, zatem, z pomocą przyszli ci co byli i mi dostarczyli (ale mi się rymło:) ) a ja dostarczyłam tam gdzie należało czyli..., na nasz balansowiczowski blog!


Zatem! Na zajęciach robiono:

1- portrety uczestników zajęć (należy mieć takie focie w odwodzie, bo a nóż się nadadzą).

2- omawianie, jak zrobić focię by (ten, ta) z foci tej spoglądało lico jak z obrazka (a nie jak o szóstej rano po nocnej imprezie).

3 - wykonanie wyżej wymienionych fot.

4 - przegląd tego co kto doniósł, by się pochwalić, że był tu i tam, i zrobił, to i owo!

Spóźnialscy donieśli  zadania niedoniesione (jaja i drób i świąteczność), a reszta doniosła swoją radosną twórczość o temacie dowolnym, bo zadaniem domowym litościwie nas nie obarczono (pewniakiem przez te święta!).

Co kto doniósł? Ano proszę uprzejmie! Oto nasze focie w wydaniu dowolnym!

Dobrej zabawy!

wiosna wiadomo, przyszła, ale oto dowód namacalny!

namacalność ma kolor niebieski, jest niewielka i dość skromna

ale czyż skromność nie jest wielkością? znaczy się..., mały wielki kwiatek wiosenny!

 a jak zoomem go potraktować, to i wielkością się zaprezentuje!


gdy oczy spojrzą na

bluszcz wspinający się po pniu aż do samej góry, to potem w niebo popatrzą

 wrócą do domu

 nakryją się powiekami, i zasłuchają w muzykę, która zmysły kołysze

 

 

gdy niebo i drzewa w wodzie się przeglądają

wiosenny spacer

wiosenny kwiatostan

kąpiel kacza

z góry

brzoza

gdy watr zmarszczy taflę

aż po horyzont

dawno, dawno temu... .


siedzi na gałęzi i świergoli

obżartuch

trawy

gdy słońce w wodzie się przegląda


historia zakopana w ziemi

nad wodą

lustro nieba

na brzegu


gotowe na wiosnę

gdy światło w cień zagląda

w kolorze zachodzącego słońca

białe na zielonym


Bóg cud uczynił, i słońcu z morza wstawać kazał

fala

na redzie


pochylone

 

A poniżej opóźnione zadania domowe (ale dostarczone, i to się ostatecznie liczy!)

tylko brać i... .

pisanki -jeść czy podziwiać? 

 kraszanki - jeść, kurczaka zostawić! niestrawny!


 pod ścianą..., ciekawe co przeskrobał?

święconka? 

wygląda że Minionki zwiewają!

bliźniaczki?

20:34, sekcjabalans
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 marca 2016

Ten czwartek odbiegał deczko od poprzednich. Czym deczko owe było? Ano..., nie było obżarstwa, (te dwie czekoladki nie warto wspominać) bo catering pewno na święta siły zbiera, a i frekwencja na zajęciach nie powaliła, ale i tu czas przedświąteczny winien, gdyż niektórzy zamiast za aparaty, to za miksery, i inne kuchenne akcesoria się załapali!

Ci co byli przynieśli zadania domowe do wglądu. Temat? wiadomo! jak Wielkanoc, to JAJA!


Jak widać, pierwsze jajo od razu cwaniakuje, i "Familiadę nam tu proponuje, ale nie z Balansem te numery, i wiadomo...,  zadaniem jaja w czasie Wielkanocnym jest robić za pisankę, a nie balansem się popisywać!

Jak zachowywała się reszta doniesionych jaj, zobaczcie sami!!! Zapraszamy na jajcową wędrówkę!

Jajo..., jeszcze przed wyborem..., czy w ciasto iść, czy w pisankę?

te już świętują!

przypominajka z głębi ostrości..., większość jaj ostra!

 wszystkie do świątecznej obróbki?

 

widać i jaja nie czują jeszcze wiosny, bo w ciepłe wełny poubierane:)

podściółka pod jaja już kiełkuje, do Wielkiej nocy pewnie w zielone zagra

świąteczna strojnisia

we dwie łatwiej być nawet pisanką!

 

no dobra, jestem, ale teraz w którą stronę do domu?

nie sadzone, nie na miękko, ale ot tak, na luzaku

myślisz że nas też będą malować??????

ups...., z niego już raczej pisanki nie będzie

a mówiłam mu żeby nie podskakiwał!!!!!

piknik pod..., nie, nie, nie pod wiszącą skałą, tylko pod chmurką!

Ty! To chyba nie jest Mars! A niech to! znowu zabłądziliśmy!

 


na golasa!

 

niby to różowe serce mam zrekompensować podsmażanie???

 wrzucicie na luz! idą święta!


Ty! myślisz że się wyrobią do świąt? Chyba je trzeba trochę bardziej "zmotywować" !

jeszcze nie schodź! Koguciska nadal tam stoją i pilnują!!!!

Ja mam dosyć! idę!!! Jak te wredne koguty chcą więcej jaj, to niech sobie sami je znoszą!!!

chłopaki!!!!! ale jaja!!! bunt w kurniku!!!!

 jeszcze kopa i plany byłby zrobiony, a tak??? w głowach się tym kurom poprzewracało!


w gotowości do współdziałania

przedświąteczny szpan

 

zielone jest, jajka są, jeszcze koszyczek i święta gotowe!

dziobać panienki, dziobać, i na grzędę marsz!

test peselowy!

a miało być na miękko!


no dobra! Pisanki mogą być, ale po co mi baran?

a mamusią takiego jajeczka pewniakiem była kurza przodownica pracy!

 


śniadaniowo, jajecznie, porannie


zielono nam...


ZALEGŁE ZADANIA DOMOWE

uprawa doniczkowa

 

żeby wszystko było jasne..., to należy podpisać! O!

miała być "Gaja" wyszedł "Gaj" - całkiem jak w życiu!

taki mały pantofelek, a tyle się w nim zmieściło!

A NA KONIEC ŻYCZENIA!

Tym którzy tu zaglądają bo lubią, tym którzy zabłądzili tu przypadkiem, i tym, co być może zechcą tu bywać, "sekcja balans" składa życzenia ZDROWYCH, SPOKOJNYCH I RODZINNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!

KOCHANI!!! MIEJMY PIĘKNE ŚWIĘTA!!!

czwartek, 17 marca 2016

 

 

Tak! Wiem, wiem! Znowu obżarstwo! Że co? Że sekcja nie powinna się nazywać "fotograficzna" jeno "kulinarna", albo "łasuchowata"? Że nie "sekcja Balans" jeno "sekcja eklerek"? Bez przesady Kochani!!! TO WCALE NIE JEST TAK JAK  WYGLĄDA!

Bo to nie notoryczne obżeranie się słodkościami, tylko uroczystości świętowanie! Bo czyż można odmówić poczęstunku przyszłemu solenizantowi? No właśnie! Sami widzicie! Nie można!

Józefa lada chwila będzie, a Józef ci u nas jest, więc, że w czwartki się spotykamy, a nie w soboty (w którą imieniny wyżej wymieniony Józef obchodzi!), to w dzisiejszy czwartek imieniny wraz z nami świętował!


Jak przystało na Solenizanta, zastawił On stół słodkościami nader zacnymi (które to Jego Małżonka upitrasić raczyła),a my, jak przystało na znajomków Solenizanta, sto lat odśpiewaliśmy, kwiatki zapodaliśmy, przytulasy odprawiliśmy, i do słodkości wróciliśmy!

Kolejny powód, to święta za pasem, więc babeczki (i tu już winę ponosi Lucynka!), ciasteczka, i babki, były jak najbardziej na miejscu. Jak się doda imieniny i trening przedświąteczno-wypiekowy, to wychodzi dużo słodkiego do zagospodarowania i zutylizowania! Utylizowaliśmy czas jakiś, następnie, dla złapania oddechu, przystąpiliśmy do omawiania zadania domowego.

Tematem zadania domowego na ten tydzień było:

Temat ciekawy, a interpretacja przeróżna! Każdy Gaję widział po swojemu, a ziemniak również miewał i różne oblicze, i różne towarzystwo.

Jak sobie towarzystwo "balansowiczów" poradziło z tym zadaniem? Wyniki poniżej!

zapraszamy:)

by sytość trwała

by starczyło dla wszystkich

by plony obrodziły


pani ziemniakowa

ekspansja ziemniaczana

 dla matki natury


coś długo klient nie przychodzi!

na przednówku

zatrzymani uciekinierzy

w kąpieli słonecznej

ziemniaczany krąg Stonehenge


Gaja

gdy dobrobyt całego świata jest na głowie

w oczekiwaniu na.... .

 z uśmiechem


gotowane, czy frytki?

tak dziabać bez znieczulenia? Okrucieństwo! 


w poszukiwaniu odpowiedniego podłoża

Jego Wysokość Ziemniak!

ziemia

Gaja


gdy dzień ziemniakiem się kończy

koniec i początek

zagubiony w lesie

w wodzie

 dziury zaliczone!!!!


 gdy Hadesu na asfalcie brak, musi wystarczyć placek asfaltowy


taki mały Styksik!

no i zalana brama do Hadesu!

krawężnik Pól Elizejskich czy Tartaru?


gdy dziury w asfalcie nie za bardzo pasują,  to znajdujemy dziurę mniej ponurą!

wyjście z Hadesu!

dziura drewniana

kamienny czas

oblicza ziemi


gdy brak dziur w asfalcie, trzeba zadowolić się szczelinkami

zabetonowana brama do Hadesu

a idziemy!

czwartek, 10 marca 2016

"Dziury na asfalcie, niczym bramy do Hadesu" - tak brzmiało zadnie domowe z którym mieliśmy się w tym tygodniu zmierzyć!

Dzięki Bogu, a raczej służbom drogowym, dziur ci u nas dostatek, więc wielkich poszukiwań poczyniać nie trzeba było. Jak pokazać dziurę, by początkiem Hadesu mogła się stać, to już większy kłopot, ale jakoś i z tym daliśmy rady! Tak więc  znalazły się i wrota do Hadesu (przy odrobinie wyobraźni), i Styks z ciemnymi wodami, i nawet Cerber by się załapał, ale Charon właśnie złapał fuchę, i gwizdnął ma psiaka, by ten interesu popilnował! 

Tak więc zapraszamy na Pola Elizejskie, po drodze wstąpimy do Erbu, a Tartar ominiemy szerokim łukiem! Teraz pieruński tam tłok, ale co się dziwić? Takie czasy, taki mamy klimat! :)

Zapraszamy zatem na spacer po Hadesie. Pierwsze prace są naszej Instruktorki Pani Alicji! (co zresztą od razu widać), pozostałość to nasza radosna twórczość:)

Dwa światy

Spokojny sen Persefony

Przenikanie światów

GIENIA


ukradzione niebu

zaplątany czas

upadek

ALICJA

ścieżka Styksu

uwięzione drzewa

JÓZEF


dno Hadesu

otchłań

HELENA

ciemność

do światła

THE END

BARBARA

u wrót

droga w jedną stronę

zgubiony obol

MAREK

zmącony spokój

wspomnienia


cieśnina

22:31, sekcjabalans
Link Komentarze (1) »

Sesja z kawą w roli głównej zaliczona! Naród się wywiązał, a postrzegań filiżanki, z dodatkami tyle, ile pstrykających migawkami.

Każdy widział co widział, i tak to przedstawiał. Było i schludnie, i minimalistycznie, i na bogato, i na małego bałaganiarza, każdy kawę postrzegał inaczej, co widać na fotkach. Ja starałam się pokazać jak to inni pracują, ale i mnie się udało takoż zadanie zaliczyć! Moja kawa też parowała, i odpracowała pozowanie.

Może nie są to jeszcze "mistrzostwa świata", ale myślę że poprawność już się z wolna wplata w nasze "dzieła".

Spoglądajcie więc łaskawie, i wyrozumiałość miejcie. Dobrej zabawy:)


 

21:57, sekcjabalans
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 marca 2016

Dzisiaj jak w tytule..., buty, kawa i coś do kawy. Buty to zadanie domowe które było do odrobienia, a kawa, to temat do wypracowania na zajęciach. Zacznę od kawy, bo ciekawie było.

Lucynka stwierdziła, że jak kawa to i do kawy coś powinno być, i było.

Jak widać ma załączonym obrazku było co fotografować i co podjeść. Jak tak dalej pójdzie, to odchudzanie mamy jak w banku!

Jak już poustawiano oświetlenie, stołki, stołeczki, i inne "przybory" fotograficzne, przystąpiono do obfotografowywania filiżanek. Stanowiska były dwa, narodu więcej, więc w kolejce należało postać, i poczekać na dojście do natury martwej.

Naturę (czytaj filiżankę) brano z góry,z wszystkich możliwych boków, i nawet od dołu!

Niekiedy z bardzo dziwnych pozycji "brano" filiżanki, ale to po to, by wydobyć ich doskonałą formę i udowodnić, że my to potrafimy!

 Pstryk, i wszystko jasne!

 

 żeby się wszystko zmieściło! przecież te słodkości po coś zrobiono! (dla bycia towarzystwem dla filiżanki!)

 takie słodkości to tylko z bliska:)


 szybko, szybko!!! łap parę!!!! 

i gdzie te łapki pcha!!! tu się fotografuje!!! pić będzie potem!!!

Tak więc wyglądało nasze "kawowanie" (więcej zdjęć z zajęć w kolejnej odsłonie) :)

Skoro już udowodniliśmy że nie tylko opychanie się słodkościami jest zajęciem naszym, więc teraz mogę przejść do odrobionych zadań domowych. Tematem były BUTY. Temat przyjemny i dający duże pole do popisu, więc się popisywaliśmy, a jak, to widać poniżej!

Miłego oglądania:)))))))

MONIKA

bez pary

babcine

plecionka

GIENIA

 złote buciki..., Kopciuszka, czy Śpiącej Królewny?

 pieski małe dwa.... .

szafka na buty XXI w

to kto rozłupuje? ja czy dziadek do orzechów? wolałbym jeść niż łupać!

HELENKA


po rannej rosie

 

 w buduarze

 wiosennie

po występie

 w oczekiwaniu na Pani

ALICJA

sen zimowy

 

po spacerze

w oczekiwaniu na zagospodarowanie

JÓZEF

 but jam ci!

jak z Pierrota zrobiono piechura

własne buty w towarzystwie kwiatka

godowe w ugory iść

jak to właściciel z butów wyskoczył (na kawę?)

HANIA

zaległe zadania do zaliczania!

 komin - chiński?

całkiem niezłe okrągłości

LUCYNKA

wystarczy trochę pasty, by stare znowu poczuło się młode!

 

 widać że swoje przeszedł!

niezła sztuka:)

MAREK

singielka

zniszczony przez życie

protektorek

 tylko w tany ruszać!

a gdzie góra ?

 schronienie dla tych najmniejszych

MARTYNA

lustrzana kulistość

ładne, smaczne i zdrowe

tęczowa Dziewczyna

gdy zaprzęgniesz wyobraźnię coś w tym zobaczysz!

ZOSIA

poprawne 

 frywolne

 posłuszne

zimą zmęczone

BARBARA

on, ona, oni, RODZINA

seniorzy lat 80-tych               seniorzy lat 2000-tysięcznycj

szychta skończona

obuty kurz

 ojcostwo

szczęśliwej drogi już czas

 
1 , 2